I'm Sorry... ;c

Hei. xx

Chciałabym Was bardzo przeprosić. Wiele osób czeka z niecierpliwością na kolejny rozdział. Niestety mam przykrą wiadomość dla czytelników tego opowiadania.
Zawieszam bloga.
Chcę nabrać sił, aby móc pisać dla Was kolejne rozdziały, mam nadzieję, że lepsze od poprzednich.
Skąd moja decyzja o zawiasie?
Mogłabym się skarżyć na brak czasu, ale to nie jest powód zawieszenia. Jak na razie poprostu Nie chcę pisać z przymusu, bo wiem, że to by było bez sensu. Pisanie sprawia mi ogromną radość, więc nie żegnam się z wami, bo wiem że tu wrócę, kiedy zregeneruję siły. W najbliższym czasie planuję również ograniczyć używanie laptopa
Mam nadzieję, że to zrozumiecie.

Chciałabym życzyć Wam również Wesołych Świąt Wielkanocnych! :)



~.~

Natty.

Chapter 6



Uśmiechnęłam się i delikatnie pokiwałam głową. Na twarzy Horana również pojawił się szeroki, uroczy banan. Po chwili nasze usta były jednością. ♥

Była 23:00. Spacerowaliśmy jeszcze po mieście, które pomimo pory nadal tętniło życiem. Bawiłam się świetnie z Niallerem, ale postanowiliśmy oboje wracać już do domu. Dotarliśmy tam dopiero o 23:40. Oczywiście, kiedy byliśmy już na miejscu dom był zamknięty, a rodziców nie chciałam budzić. Słyszałabym przez cały tydzień „wracaj wcześniej”, „po co się włóczysz wieczorami po mieście?” i tego typu podobne teksty.
- Niall, mogę przenocować u ciebie? – zapytałam.
- Oczywiście. 
Poszliśmy do domku Horanów, który w przeciwieństwie do mojego był otwarty. W salonie był Greg, który siedział przed laptopem.
- Hej, nie śpisz jeszcze? – zapytałam Greg’a.
- Nie. – uśmiechnął się.
- Alice śpi dzisiaj u mnie. Rodzice jej do domu nie wpuścili. – oznajmił blondas i poszliśmy do góry. 
- Ok, ale niech tylko usłyszę skrzypnięcie łóżka. – zaśmiał się brat Niall’a.
Irlandczyk pożyczył mi swoją koszulkę, która była na mnie zdecydowanie za duża. Ale było mi chociaż wygodnie. Na dobranoc dostałam całusa w czoło.

Rano obudziłam się wtulona w Niallera. Spojrzałam na wyświetlacz komórki. Była 10:00. Wstałam z łóżka i spojrzałam na blondynka, który się przebudził. 
 - Dzień dobry. – powiedziałam.
- Witam śliczna. Jak się spało?
- Całkiem miło.
- Zostaniesz na śniadanie?
- Okej. Na razie idę do łazienki.
- Dobra, a ja idę robić śniadanko.
Skierowałam się do łazienki. Wyglądałam jak zombie, więc czym prędzej przeczesałam się i ubrałam w wczorajszą sukienkę. Przemyłam twarz wodą i zrobiłam delikatny make-up używając kosmetyków, które znalazłam w torebce. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni skąd dobiegały smakowite zapachy.
- Co tam masz? – zapytałam blondaska.
- Tosty. Ile chcesz? – zapytał.
- Trzy. – powiedziałam siadając przy stole.
- Się robi. – odparł i podał mi talerz, na którym leżały trzy tosty posmarowane masłem i dżemem. Zaczęłam je wcinać. Po chwili dosiadł się do mnie Niall, który miał trochę więcej tych tostów niż ja.
- Jakie plany na dziś?
- Nie wiem. Jeśli rodzice nic nie wymyślą to siedzę w domu cały dzień. A ty co będziesz robić?
- „I Just want to tell the Word that you mine girl.” – ucałował mnie w polika.
- Haha.. No właśnie Niall, czy ja nie zaszkodzę ci, twojej karierze?
- Nie. No oczywiście, że nie tylko jak na razie, będziemy musieli to ukrywać.
- Dlaczego?
- Dzwoniłem wczoraj do menagera zespołu. Spytałem się co o tym myśli, jednak on kategorycznie zabronił mi spotykania się z…
- Ze zwykłą dziewczyną? – dokończyłam.
- Jesteś niezwykła. Ale zrozum choć wcale nie chcę, muszę słuchać Paul’a. Niedługo skończy się nam umowa z nim. Wtedy będziemy mogli robić cokolwiek będziemy chcieli.
- Cena sławy jest olbrzymia. Jesteście jak marionetki. – powiedziałam bardziej sama do siebie.
- Niestety. Oczywiście będę namawiać go, żeby zgodził się na to i będę robić wszystko co w mojej mocy, żeby do tego doszło. Jednak, kiedy świat usłyszy o tobie będzie masa hejtów. Wiem co było z Eleanor, Danielle i Perrie. Ludzie potrafią być okrutni. Pezz życzyli nawet śmierci.
- Perrie Edwards z Little Mix? Uwielbiam je. – uśmiechnęłam się.
- Tak. Spotyka się z Zayn’em.
- Nie wiem za bardzo, który to jest ale okej.
Po skończonym śniadaniu postanowiłam odwiedzić rodzinkę, więc pożegnałam się i wróciłam do domu. Rodzice siedzieli przed TV, a Jass była na górze. Przywitałam się z nimi i poszłam się przebrać. Nie tłumaczyłam się gdzie spędziłam noc, bo nie widziałam takiej potrzeby. Pierwsze co zrobiłam to odświeżenie się. Wzięłam szybki zimny prysznic, a następnie ubrałam jeansowe spodenki i luźną koszulkę. Tak mniej więcej przedstawiał się mój strój. 
- Co będziesz robić dzisiaj? – zapytałam siostry, która siedziała na laptopie. 
- Nie wiem. 
- Będziesz tu tak cały dzień siedzieć? 
- Może.
- Sama się sobie dziwię, ale może masz ochotę przejść się ze mną na zakupy?
- Hmm.. Ok. Kiedy idziemy? 

- Za 10 minut bądź gotowa. – oznajmiłam i wróciłam do łazienki, aby dokończyć makijaż. Nie był on mocny, wręcz przeciwnie. Kiedy wyszłam Jasmine bawiła się swoim telefonem. Wzięłam torbę i wyszłyśmy z domu. Nie dzwoniłam po Niallera, bo chciałam, żeby sobie odpoczął ode mnie. Po parunastu minutach byłyśmy już w centrum i zabrałyśmy się za obchód sklepów.

Czas szybko zleciał. Nie kupiłam zbyt wiele rzeczy. Zdecydowałam się jedynie na białą koszulkę w czerwono-niebieskie paski. Jasmine przez mój zakup nazywała mnie „Tommo”, ale nie za bardzo wiedziałam o co jej chodzi. Ona nic nie kupiła, no chyba, że kolczyki w kształcie słoneczka. Bardzo „wielkie” zakupy. Wstąpiłyśmy również do McDonald’a. Około 14:30 postanowiłyśmy wracać już do domu.Myślałam, że moja siostra jest dużo gorsza. Jednak myliłam się co do niej.
Kiedy już byłyśmy bardzo blisko domków zauważyłam nowe auto na placu. Zdziwiłam się, bo do wynajęcia były tylko trzy domki i z tego co zauważyłam wszystkie były już zajęte. Po chwili ujrzałam Niall’a, który przytulał się z jakąś blondynką. Zdziwiłam się, ale nie dając po sobie niczego poznać wróciłam do domu. Blondyn mnie nie zauważył. Byłam bardzo ciekawa kim jest ta blondyna. Wieczorem, kiedy już leżałam w łóżku dostałam sms’a od Horana. Fajnie, że przypomniał sobie o mnie.
- „Co się nie odzywasz cały dzień?”. 
- „Byłam na zakupach z Jass. A ty co robiłeś cały dzień?” 
- „Myślałem o tobie ;* Wpadniesz do nas juto?” 
- „Dobrze. Idę spać. Dobranoc xx” 
- „Śpij dobrze :*” 
Niedługo później zasnęłam. Ciągle nie miałam odpowiedzi kim może być ta dziewczyna.




~.~

Witajcie. Mamy szóstkę. :) Jak się wam podoba? Mi osobiście nie przypadł do gustu ten rozdział, ogólnie opowiadanie niezbyt mi się podoba. Jednak nie liczy się tu moja opinia, a wasza. Mam nadzieję, że skomentujecie ten rozdział.
Jak zwykle muszę podziękować odwiedzającym, komentującym i obserwującym wpisy.
Również serdeczne podziękowania składam Gosi, która chociaż jest mega dziwna (ta akcja z ściągą) jest moją przyjaciółką, która mam nadzieje weźmie się w garść i zacznie pisać swoje "story". xd

 Następny rozdział postaram się dodać w sobotę. :*
 
CZYTASZ = SKOMENTUJ  

Chapter 5

Chodziliśmy po Krupówkach. Przewijało się tam dużo ludzi. Spotkaliśmy paru ulicznych grajków, którzy byli dosyć uzdolnieni w dziedzinie Muzyki. Oczywiście nie obyło się bez zdjęć, rozdania kilkunastu (jeśli nie kilkudziesięciu) autografów. Nie zabrakło też pytań o „tą” dziewczynę. Zaczynało mnie to trochę wkurzać, ale nie zdziwiło mnie zachowanie Niallerka. Fani, to dzięki nim zespół osiągnął taki sukces.
- Ali przepraszam cię. Chodź na lody. – uśmiechnął się i podał mi rękę chłopak, kiedy zauważył mnie czekającą na niego. Chwyciłam ją i skierowaliśmy się w stronę lodziarni. Zamówiłam lody o smaku malinowym, natomiast Horan czekoladowe. Poszliśmy do parku, w którym było niezwykle tajemniczo, a zarazem uroczo i romantycznie. Siedząc na ławce, blondas wymyślić by zmieszać smaki lodów i zaczął mnie całować. Nie opierałam się przed tym.
- Dobre. – powiedzieliśmy równocześnie, po czym zaczęliśmy się śmiać. Następnie wróciliśmy do naszych domków, by móc przygotować się na wspólną randkę. Była 17:30. Z Niallerem umówiona byłam na 19:30. Weszłam na laptopa i na Skype zobaczyłam dostępną Megan. Nie zastanawiając się dłużej zadzwoniłam do niej, a po paru sekundach ujrzałam szatynkę z bananem na ustach.
- Heloł Jeloł. Co tam bejbe? – zapytała.
- Jest spoko. Co ty taka happy?
- Nie uwierzysz. Moja ciotka Grace zmarła. I na pogrzebie poznałam takiego Davida, który na razie jest znajomym, ale to tylko kwestia czasu. Wiesz jaki jest boski. Tak jak ja kocha malować i uwielbia zwierzęt. – krzyczała.
- Na razie? Widzę, że chyba nie jedną noc spędzicie razem w łóżku. – zaśmiałam się.
- Oj mam nadzieję. A u ciebie co słychać? Jak jest w Polsce? Już wiesz co to jest ten bigos?
- Tak, wiem. To taka zupa z kapustą i kiełbasą.
- Naucz się to przyrządzać. Chcę spróbować bigosu.
- No. Ej, a właśnie mam do ciebie prośbę. Mogłabyś mi doradzić w czym mam iść na randkę? Pełno ciuchów, a nie wiem co wybrać.
- Na jaką randkę?! WTF?! Czemu mi nic nie mówisz? – zaczęła wariować.
- No bo mi nie uwierzysz, że go znam.
- Ale kogo? - Poczekaj, wyślę ci link ze zdjęciem. – oznajmiłam i w wyszukiwarce wpisałam „Niall Horan”. Nie miałam najmniejszego problemu ze znalezieniem jego zdjęcia, więc klikając w pierwsze lepsze zdjęcie, skopiowałam adres i wysłałam Meg.
- Żartujesz? Przecież to Niall z One Direction. 
- Tak. Skąd wiesz?
- No bo ich uwielbiam?
- Od kiedy?
- Od dawna. Czasami mogłabyś mnie słuchać.
- Robię to cały czas.
- Ej, ale niby jak go poznałaś?
- No bo mieszka w domku obok.
- Nadal ci nie wierzę. Ej jest gdzieś tam Jass?
- Na dole, a co?
- Zawołaj ją i nie pytaj się po co, bo i tak zaraz zobaczysz. – odparła Megan, a ja zawołałam Jasmine.
- Hej młoda. – przywitała się szatynka z ekranu.
- Cześć stara. Co tam?
- Ok. Ej powiedz mi czy to prawda, że Alice idzie dziś na randkę z Niall’em?
- Cooooo?! Idziesz z Nialler’em na rankę?! Jak możesz mi go odbijać? – zwróciła się do mnie siostra z lekkim rozbawieniem. Aha, zapomniałam ją o tym powiadomić. Trudno.
- No i co? – zapytałam
- Dobra Jasmine, pytanie za sto punktów: Czy serio mieszka obok was?
- Nom. Fajnego mamy sąsiada, mój przyszły BYŁY mężu. – powiedziała trzynastolatka po czym opuściła pokój.
- I co? Już mi wierzysz? A tak wgl co ja w domu trzymam. – powiedziałam i popatrzyłam na drzwi, przez które przechodziła moja siostra.
- No dobra, tak. Ej weź mi od niego autograf i powiedz, żeby pozdrowił ode mnie pozostałych chłopców i ucałował Liam’a. – uśmiechnęła się.
- Co ty chcesz z niego zrobić? Boże, co za świat. To pomożesz mi coś wybrać?
- Ok. Pokaż co tam masz. – odpowiedziała Meg, a ja zabrałam się za wyciąganie ciuchów z szafy. Po godzinnej dyskusji z przyjaciółką zdecydowałam się ubrać kremową sukienkę i beżowe baleriny z czarną kokardą. Włosy jedynie przeczesałam. Oko pomalowałam stonowanymi kolorami, a na usta nałożyłam błyszczyk arbuzowy.
- I jak? – zapytałam o opinię kumpelę.
- Aww… Upojna noc przed tobą. – zaśmiała się.
- Haha… Dobra kończę. Jutro ci wszystko zrelacjonuję. – pożegnałam się. Wyłączyłam laptopa i zaczęłam pakować torebkę. Wrzuciłam komórkę i rzeczy niezbędne dla każdej kobiety. Punktualnie usłyszałam pukanie do drzwi. Zgasiłam światło i zeszłam na dół. Pożegnałam się z rodziną i wyszłam przed dom.
- Wow! – usłyszałam na powitanie.
- Idziemy?
- Jasne. – uśmiechnął się blondas po czym skierowaliśmy się w stronę taksówki, która czekała na nas przed bramą wjazdową. W czasie drogi Niall zasypywał mnie komplementami. Po parunastu minutach byliśmy już w centrum Zakopanego. To góralskie miasto wieczorami jest dużo bardziej romantyczne niż za dnia.
- Ładnie tu jest. – powiedziałam idąc ulicą koło Horana.
- Tak. – przytaknął.
- Ej, a tak w ogóle to gdzie idziemy?
- Niespodzianka. Zamknij oczy i nie podglądaj. – oznajmił po czym wziął mnie na ręce. Miałam zamknięte oczy, więc nie widziałam dokąd się kierujemy. Po chwili Niall postawił mnie na ziemi oraz poprosił bym otworzyła oczy.
- Tu jest ślicznie. – powiedziałam i przytuliłam chłopaka. Znajdowaliśmy się w małej altance, ozdobionej światełkami. Na środku stał stół, na którym było jakieś danie. Po raz pierwszy ktoś zrobił dla mnie coś tak romantycznego.
Po kolacji długo rozmawialiśmy. Po chwili Niall odszedł od stołu i włączył muzykę.
- Mogę prosić do tańca? – zaproponował podając mi rękę. Kołysaliśmy się w rytm wolnej melodii. Czułam się niezwykle. Koniec tańca uczciliśmy słodkim pocałunkiem.
- Alice, wiem, że może ci się to wydać za szybko, ale czy uczynisz mi taki zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną? – mówił wolno cały czas patrząc mi prosto w oczy. Wzięłam głęboki oddech i odpowiedziałam...


~.~

Jest 5. Jak myślicie Alice zgodzi się czy nie? ;) Hehe.. czekam na odpowiedzi w komentarzach.
Co do następnego rozdziału, nie wiem kiedy się pojawi. Postaram się dodać go w poniedziałek (25.03), ale nie obiecuję niczego. Po prostu mam doła i nie mam nastroju na pisanie kolejnych rozdziałów.
Mam nadzieję, że to zrozumiecie  

Chapter 4

Od kiedy wróciliśmy do domu, moja trzynastoletnia siostra chodziła z głową w chmurach. Cały czas nawijała o One Direction, Niallerze i innych członkach zespołu. Ja nadal nie byłam ich fanką. Nie fascynowałam się nimi pomimo iż jednego z nich znałam. Ale muszę przyznać, że trochę wzrosły moje notowania co do członków tego boysbandu.
Rodzice postanowili cieszyć się wakacjami we dwójkę, więc zostawiając mi pod opieką Jass wyszli na miasto. Około 18:30 wpadł do nas IrishBoy. Miał małe pudełko w ręce. Zaprosiłam go do pokoju.
- Ali, to dla ciebie. W ramach uratowania mnie przed fankami. – zaśmiał się i wręczył mi ów pudełeczko. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam śliczną bransoletkę.
- Niall, chyba oszalałeś. Przecież nic nie zrobiłam. Tylko powiedziałam smacznego. – zaśmiałam się i oddałam upominek. Chłopak popatrzył się na mnie ze zdziwieniem.
- Ale to dzięki tobie mogłem wyjść z KFC. – odparł i dał mi z powrotem pudełko.
- Przesadzasz, ale dzięki. – powiedziałam i przytuliłam Irlandczyka. W tym momencie do pokoju weszła Jasmine, która na widok Horana miała nienormalny wyraz twarzy.
- Cześć. – powiedział blondyn, kiedy zobaczył moją młodszą siostrę.
- Cze… Cześć. – odpowiedziała Jass. Debilka.
- Ty pewnie jesteś Jasmine. Alice opowiadała mi o tobie. – niebieskooki popatrzył na mnie, a następnie na młodą. Cały czas jego usta były wykrzywione w przyjazny uśmiech.
- Dobra to wy sobie tu pogadajcie. Ja idę robić kisiel. – powiedziałam kierując się w stronę drzwi. Zeszłam na dół i zabrałam się za przygotowywanie podwieczorku, a może kolacji? Zdecydowałam się zrobić kisiel o smaku jabłkowym, mniam. Wzięłam dwa talerze i zaniosłam do góry.
- Proszę. – powiedziałam podając jedną porcję Horanowi.
- Jass, na dole jest twoja porcja. – oznajmiłam, a po chwili trzynastolatka opuściła pokój.
- Prawdziwa Directioner. – powiedział blondyn.
- No, gdybyś widział ściany w jej pokoju. Boję się tam wchodzić. – zaśmiałam się. – Żartuję.
- Pewnie wodzą za tobą moje oczy.
- Tak, a tak w ogóle ładne są. – zaśmiałam się.
- Dziękuję. Twoje również są bez skazy. – uśmiechnął się. – W ogóle cała jesteś śliczna.
- Blondi dupo, coś czuję, że mnie podrywasz. – przymrużyłam jedno oko.
- Może. – poruszał brwiami. - Blondi dupo?
- No. Blondi dupera z niebieskimi paczadełkami.
- Alice, muszę ci się do czegoś przyznać.
- Mów, jak na spowiedzi. Czym zgrzeszyłeś?
- Taki grzech to mógłbym popełniać. Zakochałem się w tobie na zabój. Po prostu nie ma chwili, w której bym o tobie nie myślał. Wiem, że znamy się zaledwie parę dni, ale… - nie dokończył.
Zamknęłam chłopaka pocałunkiem. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Spontan? Nie. Chciałam tego. A nawet pragnęłam.
- Słodki jesteś. – pokazałam ząbki bawiąc się jego włosami.
- Ty też również. – pocałował mnie w polika.
Do pokoju wróciła Jasmine, która nie miała o niczym pojęcia. Nie wiedziała co tu przed chwilą zaszło. Usiadła jakby nigdy nic koło nas wcinając kisiel. Ja również wróciłam do posiłku co chwile odbierając zalotne spojrzenia od Horana.
W pewnym momencie wpadłam na genialny pomysł, jak pozbyć się Jasmine. Postanowiłam zrobić wieczór horrorów. Wiedziałam, że Jass nie przepada za tego typu filmami (nie może później zasnąć), więc myślałam, że zostawi nas samych. I nie udało mi się! Nie chciała być gorsza i udając przed swoim idolem, że uwielbia straszne filmy, oglądała z nami. Siedziałam pomiędzy młodą, a Irlandczykiem. Nie pamiętam tytułu filmu, ale nie był on ani trochę straszny. Ale żeby nie było, cały czas byłam wtulona w Niall’a co chyba zauważyła moja siostra. O 21:30 moi rodzice wrócili do domu. Jass właśnie brała prysznic, a ja z Horanem siedzieliśmy w pokoju przed laptopem.
- Al, co ty na to, żebyśmy jutro wyskoczyli na kolacje w góralskim stylu? – zaproponował chłopak.
- Ale że taka jakby randka?
- Nie jakby randka, tylko randka?
- OK. – zgodziłam się. W pewnej chwili mój tata wszedł do pokoju trochę się zdziwił na widok Niall’a. Kojarzył go. A zresztą, nie codziennie twoja córka siedzi przykryta kołdrą, wtulona w chłopaka, który często pojawia się na pierwszych stronach gazet plotkarskich.
- Dobry wieczór. – przywitał się Nialler.
- Dobry wieczór. Alice, mama cię wołała, ale powiem, że jesteś zajęta. – odparł tata ze śmiechem i opuścił pokój.
- Dzięki. – krzyknęłam za nim.
- Nie uwierzysz co mi powiedziała Jasmine.
- Co?
- Że ktoś w waszej rodzinie gra na gitarze i ten ktoś nawet nie raczył mi się do tego przyznać.
- Ale to nic szczególnego. Ty chyba też grasz?
- Może nic szczególnego, ale jutro zagrasz mi jakąś piosenkę.
- Ciekawe na czym? Na łyżkach? – zaśmiałam się.
- Nie po to taszczyłem tu gitarę, żebyś mi niczego nie zagrała.
- No, nie po to. – uśmiechnęłam się. Po chwili usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości, jednak nie był to mój telefon.
- Od Greg’a: Daj się wyspać Alice. Nie męcz jej już tyle. – przeczytał na głos. Zaczęłam się śmiać i mówić, że mnie nie męczy. On jednak postanowił dać mi się wyspać i obiecał jutro się spotkać. Odprowadziłam go do drzwi wejściowych naszego domku. Na pożegnanie dostałam słodkiego całusa. Kiedy poszłam do kuchni, mama się zaczęła śmiać.
- Co jest? – zapytałam zdezorientowana.
- Nic. Jak mam mówić do mojego przyszłego zięcia?
- Ha ha… - odpowiedziałam rodzicielce po czym skierowałam się do swojego pokoju. Na dobranoc dostałam jeszcze wiadomość od Horanka.
 
Kiedy rano wstałam, pierwsze co zrobiłam to pomyślałam o Horanie. Nie mogłam uwierzyć, że dzisiaj wieczorem idę na randkę z idolem mojej młodszej siostry. Szczerze powiedziawszy miałam uraz do związków. Wszystkie poprzednie kończyły się tym samym: zdradą. Jednak chciałam dać szansę Nialler’owi, bo wydawał się inny. Właśnie, wydawał. Nie znam go jeszcze dobrze, a już zawrócił mi w głowie.
Ubrałam pierwsze lepsze ciuchy, a następnie zeszłam na śniadanie, gdzie zgromadzili się już wszyscy członkowie rodziny. Po skonsumowaniu płatków zbożowych poszłam nad staw. Coś mnie tam ciągnęło, nie wiem czy to te ryby, które pływały w wodzie czy ławka, która nadawała temu miejscu uroku. Kiedy byłam już na miejscu, zauważyłam postać, która trzymając w rękach gitarę wygrywała jakąś nieznaną mi dotąd melodie. Nie chciałam przeszkadzać, więc po cichu zbliżyłam się do ławeczki. Stałam za chłopakiem, który miał zarzucony kaptur na głowie.



Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.



Kiedy to śpiewał, czułam jakby to było do mnie kierowane. Nie znosiłam swoich piegów, uważałam się za niezbyt ładną dziewczynę. Już miał śpiewać dalszą część, ale jak na złość zaczęło mnie kaszleć. Chłopak odwrócił się i ujrzałam tę samą twarz, która ostatnio bardzo namieszała.
- Dalej. – powiedziałam wykonując ruch, aby kontynuował grę.

- Rozpraszasz mnie. Rób to dalej. – uśmiechnął się, po czym zrobił mi miejsce koło siebie. Usiadłam obok niego.
- Twoje oczy są w kolorze nieba. Chciałabym mieć takie. - oznajmiłam. Chłopak podziękował.
- To co Alice, zaproszenie na wieczór jest jeszcze aktualne?
- Oj tak, nie mogę się doczekać.
Nie odpowiedział nic tylko pokazał szereg białych ząbków.
- Zagraj to co grałeś przed chwilą.
- Nie jest jeszcze gotowe. Mam dopiero pierwszą zwrotkę. A właśnie, może ty coś zagraj. Obiecałaś. – powiedział podając mi gitarę.
- Nie pamiętam jak szły chwyty. – powiedziałam brzdąkając po strunach. W końcu przypomniały mi się akordy do piosenki „Stay”. Zaczęłam grać i pochłonęło mnie to. Poczułam się maksymalnie odprężona i rozluźniona.
 

Well it's good to hear your voice
I hope your doing fine.
And if you ever wonder I'm lonely here tonight
Lost here in this moment and time keeps slipping by
And if I could have just one wish
I'd have you by my side.
Ooh oh I miss you,
Ooh oh I need you.
And I love you more than I did before
And if today I don't see your face.
Nothing's changed no one can take your place
It gets harder everyday.
Say you love me more than you did before
And I'm sorry it's this way
 But I'm coming home I'll be coming home
And if you ask me I will stay, I will
Stay.


Kiedy skończyłam, spojrzałam na blondynka. Patrzył na mnie wzrokiem pełnym zdumienia, chociaż nie wiedziałam dlaczego. Nie zastanawiając się długo pocałowałam go w polika. On mnie przytulił i do ucha szepnął: „Jesteś perfekcyjna”. Odpowiedziałam śmiechem.
W końcu postanowiliśmy pójść na miasto. Z początku trochę się wahałam, ale uległam namową Horana. Nie chciałam być znowu pytana „Czy jestem dziewczyną jednego z One Direction?”, bo sama nie wiedziałam na jakim jesteśmy etapie. Skąd moja niewiedza? Powiedziałabym, że jesteśmy przyjaciółmi, którzy od paru dni nie mogą bez siebie żyć.
Nialler odniósł gitarę, ja w tym czasie poszłam po torebkę i powiedzieć rodzicom, że wychodzę. Tata nie był zbytnio szczęśliwy, kiedy usłyszał, że idę z Niall’em, ale mama wstawiła się za mną co zdecydowało o moim wyjściu. Spotkałam blondyna koło bramy. Gadał przez telefon. Z początku nie zauważył mnie, ale kiedy byłam coraz bliżej pożegnał się z kimś i rozłączył, a następnie ruszyliśmy do centrum.


~.~

Więc mamy czwórkę.! Trochę dłuższy od poprzednich... hehe co sądzicie?
I co sądzicie o nowym wyglądzie bloga?
Jestem wam ogromnie wdzięczna. Liczba wyświetleń niedługo przekroczy 4.000Może dla niektórych to niedużo, ale dla mnie to znaczy naprawdę wiele. ;)
Dziękuję wam z całego serduszka i zachęcam do komentowania. Liczę na szczere opinie. ;**   

Chapter 3

- Hej. Mogłabym pożyczyć cukier? – zapytałam.
- Jasne. Wejdź do środka. – zaprosił mnie chłopak, po czym weszłam do domku. Wewnątrz był bardzo podobny do tego, w którym my mieszkaliśmy. Chłopak poszedł do kuchni i po chwili wrócił ze szklanką cukru.
- Dzięki. Jest Niall?
- Jesteś fanką?
- Nie. Jestem Alice. – posłałam uśmiech.
- Miło mi Cię poznać. Greg. Powinien być na górze. Drzwi po lewo. – oznajmił, a ja skierowałam się w stronę pokoju Horana. Zapukałam i weszłam do środka. Blondyn jednak mnie nie usłyszał, gdyż miał słuchawki na uszach. Odstawiłam na półce szklankę i podeszłam do niego, aby zakryć mu oczy.
- Greg, ale masz damskie dłonie. – zaśmiał się i odwrócił w moją stronę.
- Fajnie. – uśmiechnęłam się. Nie powiem, Nialler był zdziwiony moją wizytą.
- Co ty tu kobitko robisz?
- Przyszłam cukier pożyczyć. A ty co porabiasz? Czego słuchasz?
- „Give Me Love”.
- Kocham to! Uwielbiam Sheerana!
- Sheeranator? Mrr... – poruszał brwiami.
-  A poza Eda kogo jeszcze słuchasz?
- Biebera.
- Osz ty mój kochany Belieberze – wystawiłam język. – Dobra muszę już iść, bo idę gotować kisiel.
- OK, ale zanim wyjdziesz to chcę ci powiedzieć, że zapomniałaś o czymś. – wyrecytował i podał swój telefon. Zrozumiałam tą aluzję. Wpisałam swój nr i pomachałam chłopakowi zabierając cukier. Wróciłam do domu i dokończyłam swoją kolacje. Na dobranoc otrzymałam smsa od Niall’a o treści: „Dobranoc kobitko. Xx Niall”. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wystukałam odpowiedź: „Dobranoc. ;* PS. Fajna dupa.”. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby dopisać ten postscriptum. Dopiero uświadomiłam sobie co do niego wysłałam, kiedy po paru minutach otrzymałam odpowiedź.
-„Hahaha… dzięki? ;) Twoja też niezła. Xx”.
-„Wiem. Tsaa, ja i moja skromność. Śpij dobrze. :*”
-„Heh.. Kolorowych. Xx ;*”.

Dzisiaj mieliśmy jechać w góry. Tak zajebiście mi się nie chciało, ale mama się uparła, więc nie było odmowy. Pobudkę miałam o 9:00. Ubrałam się w strój, który był odpowiedni na wycieczkę do tego typu miejsc. Po śniadaniu wraz z rodzinką wyruszyliśmy do Doliny Pięciu Stawów. Po drodze widziałam również Morskie Oko, gdzie zrobiliśmy sobie małą przerwę.
Rodzice i moja siostra pozowali do zdjęć, które oczywiście ja musiałam robić. I dobrze! Fotografia, jedna z moich pasji, którą interesowałam się od małego. Zresztą co jest fajnego w pozowaniu do zdjęcia z rodzicami, którzy uwielbiają się wygłupiać, zwłaszcza moja rodzicielka?
Z nudów skierowałam się w stronę budki z pamiątkami. Oglądałam widokówki, obrazki, które przedstawiały tutejszy krajobraz, kiedy po chwili podszedł do mnie całkiem niezły chłopak.
- Hej. Przepraszam, czy mogłabyś zrobić nam zdjęcie? – zapytał po polsku. Nie zrozumiałam co powiedział, ale kiedy podał mi aparat wszystko było jasne. Chłopak, czarne włosy, ciemna karnacja i błyszczące, zielone oczy stanął obok blondynki w kwiecistej sukience, której oczy były w kolorze czekolady. Przyznam szczerze, że przez ten kontrast wyglądali idealnie. Po prostu dopełniali siebie nawzajem. Chciałabym, żebym kiedyś i ja znalazła kogoś takiego, kto zawsze będzie przy mnie. Na razie nie ma na to widoków.
Zrobiłam parę fotek za co oboje mi podziękowali i wróciłam do rodzinki. Kiedy nasz odpoczynek dobiegł końca dalej kontynuowaliśmy naszą wędrówkę.
Kiedy mieliśmy wejść do KFC zobaczyłam masę paparazzi, tłum ludzi. Kiedy weszliśmy do środka, zobaczyłam wielki krąg ludzi, którzy zgromadzili się przy jednym ze stolików. Oczywiście można łatwo zgadnąć kto tam siedział. Moja siostra na widok swojego idola zaczęła cieszyć się jak głupia.
- I co, mówiłam, że z nim gadałam? – powiedziałam do siostry ze zwycięskim uśmieszkiem. Nie przejmując się tym całym zamieszaniem poszłam zamówić sobie jedzenie. Kiedy czekałam w kolejce napisałam wiadomość do Horana.
- „Trzymasz się tam jakoś? Ej, nie wiesz może jak smakuje Brazer Twister? ;)”. Po kilku minutach dostałam odpowiedź.
- „Jesteś w KFC? Nawet jest dobry, polecam kupić ;P”.
- „Jestem. Patrzę na to zgromadzenie z bezpiecznej odległości Mr.Horan. ;P”
- „Mam do Ciebie prośbę. Chodź tu do mnie.” – zaskoczył mnie tym. Odebrałam jedzenie i skierowałam się w stronę stolika, przy którym siedzieli moi rodzice i Jass. Dosłownie moją siostrę nosiło. Zapewne nie mogła nadal w to wszystko uwierzyć. Wzięłam telefon i odpisałam Niallerowi.
- „No dobra, ale przecież się nie przepchnę przez te tłumy.”
Chociaż wiedziałam, że jest to mało możliwe spróbowałam. Oczywiście większość ludzi była oburzona tym, że się tak przepycham. Niektóre dziewczyny może w moim wieku, również nie były z tego zadowolone, bo chciały być jak najbliżej blondaska, który nie mógł w spokoju dojeść swojej kanapki. W końcu udało mi się i dostałam się do Niallera, który widząc mnie, przyjaźnie się uśmiechnął.
- Smacznego. – powiedziałam siadając koło niego.
- Dziękuję. – odpowiedział. Teraz się zaczęło. Kim jestem? Jak się nazywam? Czy jestem dziewczyną Horana? Czy jestem człowiekiem, a może kosmitą? No tego ostatniego pytania powiedzmy, że nie było, ale mniej więcej takie pytania zadawały faneczki Irlandczyka.
- To jest Alice i jesteśmy przyjaciółmi. – powiedział Niallerek i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam to. Po chwili zjawił się również Greg, brat Horana, z którym się oczywiście przywitałam. Powiedział Niall’owi coś na ucho i wyszedł.
- Ali, idziesz jeszcze się przejść na miasto? – szepnął chłopak.
- Nie wiem. Wracam z wycieczki jestem tu z rodziną, zostawić ich? – miałam wątpliwości.
- Twoja decyzja. – uśmiechnął się.
- A przyjdziesz dzisiaj do mnie na kisiel? – zaproponowałam.
- Kisielożerco, wpadnę. – zaśmiał się. Wstał i na pożegnanie pocałował mnie w policzek. Pomachałam mu, a on po chwili opuścił lokal. Tłumy fanek się rozeszły, ja natomiast wróciłam do mojej kanapki i rodzinki.
- Co ty zrobiłaś?! Niall Horan, ten Niall Horan, z którym w przyszłości planuję mieć stadko dzieci sobie siedział niedaleko i przez ciebie wyszedł. – powiedziała Jasmine.
- No. Ojej. I co? Powinnaś się cieszyć, bo dzisiaj wpadnie do nas. I WTF? Jakie stadko dzieci? – zaśmiałam się i wróciłam do konsumowania mojej kanapki.



~.~

 Heloł Jeloł again. ♥ Mamy już 3. xd Jak się wam podoba rozdział? Heh.. i co sądzicie o Greg'u, który otworzył drzwi Alice? ;*
Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Pod ostatnim postem pojawiło się 13 komentarzy i sam rozdział został wyświetlony około 90 razy w ciągu 4 dni. Oczywiście przybyło również paru obserwatorów, a liczba wyświetleń strony przekroczyła 3.500 ♥ Jestem mega szczęśliwa, bo jak na razie statystyki z każdym dniem rosną. Tak trzymać dalej. ;*
Chciałabym poruszyć jeszcze jedną kwestię, mianowicie wygląd bloga. Wiele osób skarżyło mi się na zbyt ciemny kolor, zbyt dziwny kolor (tak Gosiu, mam namyśli cb) lub powrót do wcześniejszego szablonu. Oczywiście w tym tygodniu zmieniałam szatę graficzną kilka razy, ale nie zaszkodzi jeszcze raz. Jednak, żeby coś zacząć muszę poznać waszą opinię, jaki szablon wolicie?

- PROSTY (taki jak obecnie)
- Z SZABLONEM (coś w tym stylu > klik <)

Oczywiście szablon zrobiłabym inny (bo ten komuś nie pasuje), więc liczę na wasze głosy w komentarzach. :)

Liczę, że zostawicie po sobie ślad. Dziękuję za każdy zarówno pozytywny, jak i negatywny komentarz.

Chapter 2



- Jestem Niall. A ty? – zapytał blondyn posyłając mi szczery uśmiech.
- Alice. Ej czy to ty jesteś ten z tego zespołu, One Direction? 
- No, w sumie jestem. – stwierdził.
- Kojarzyłam cię z plakatów mojej młodszej siostry. 
- Fanka 1D? 
- No znaczy ona nazywa siebie...
- Directioner?
- Co ty czytasz mi w myślach? – zaśmiałam się.
- No. Widzę, że ty chyba nie jesteś naszą fanką.
- Aż tak to widać? Znaczy nie, że nie jestem. Po prostu nie za bardzo was znam. – skłamałam, no bo przecież nie powiem prosto w oczy „nie, nie lubię was”.
- Na ile tu przyjechałaś? – odparł blondasek.
- Trzy tygodnie. Słuchaj sorki, ale muszę już iść. – uśmiechnęłam się.
- Okej. Nie przeszkadzam. - odpowiedział mi Horan. Pomachałam mu i dołączyłam do famili, która nie odeszła aż tak daleko. Oczywiście powiedziałam Jass kogo widziałam, z kim gadałam, ale ta oczywiście myślała, że jej ściemniam. W sumie na jej miejscu też mi byłoby ciężko uwierzyć, że mój idol mieszka koło mnie.
Niedługo później znaleźliśmy się na jednej z ulic Zakopanego, która była przepełniona ludźmi. Co prawda byłam już przyzwyczajona do tłoku, ale tutaj wszystko było inne. Weszliśmy do jakiejś restauracji. Tata zamówił sobie „bigos” natomiast mama i Jassmine pierogi ruskie. Dziwne, pierogi ruskie produkowanie w Polsce? Nie wnikam. Ja poprosiłam kluski śląskie, które w smaku były bardzo dobre. Zapłaciliśmy za kolacje i poszliśmy do TESCO kupić potrzebne rzeczy. Po zakupach skierowaliśmy się w stronę domu.
Następny dzień. Poprzedni wieczór minął mi dosyć szybko, gdyż zmęczona podróżą wcześnie położyłam się spać. Tego dnia nie mieliśmy nic w planach. Kiedy zeszłam na dół, z kuchni dobiegał słodkawy zapach. To mogło oznaczać tylko jedno. Mama robi naleśniki! Nie myliłam się. Kiedy weszłam do pomieszczenia, gdzie znajdowali się wszyscy po za mną jedli naleśniki z dżemem. Przywitałam się i zaprałam za konsumowanie mojej porcji.
Po śniadaniu postanowiłam zobaczyć okolicę. Oczywiście rodzice chcieli mi wcisnąć, żebym wzięła Jass, ale ona sama nie chciała iść, więc udało mi się. Wyszłam z domku i skierowałam się nad pobliski staw. Patrzyłam na rybki, które tam pływały i w sumie to było moje zajęcie. Po chwili poczułam jakieś dłonie na moich oczach, a kiedy się odwróciłam dostrzegłam tego samego chłopaka co wczoraj.
- Hej. Co tu siedzisz tak sama? – zapytał blondyn.
- Bo mi się nudzi. Nudno tu.
- Nie. Idziesz się przejść? – zaproponował.
- Okej, a znasz tu okolicę?
- No powiedzmy. – wyszczerzył się, a następnie pomógł mi wstać i oboje poszliśmy w stronę lasu. Zaczęliśmy gadać w sumie o wszystkim i o niczym. Poznałam go bardziej. Zapewne moja siostra, Directionerka wiedziała o nim dużo więcej niż ja, ale to mi nie przeszkadzało. Zresztą po co mi wiedzieć, np. kiedy był ostatni raz w Nando’s lub jakiego koloru nosił skarpetki w zeszły wtorek. Yyy.. to nie jest normalne.
- A teraz ty mi coś o sobie powiedz. – powiedział, po czym była zamiana ról. Ja mówiłam, a on słuchał. Widziałam, że słucha, bo patrzył się na mnie. Kiedy doszliśmy do niewielkiego, drewnianego pomostu usiedliśmy na brzegu. Nadal rozmawialiśmy.- Przyznam się, że jesteś bardzo miły. Może zmienię zdanie o One Direction. – stwierdziłam.
- Ty też jesteś miła. Mam pomysł. Może ci się nie spodoba, ale zaryzykuję. – powiedział i pomógł mi stać. Nie wiedziałam czy się mam bać czy nie, ale zaufałam mu. On mnie objął w pasie, a po chwili oboje byliśmy już w wodzie.
- WTF?! Niall! – zaczęłam krzyczeć. Chłopak tylko się uśmiechał.
- Słucham?
- Mogę cię zabić? – zapytałam i zaczęłam go chlapać.
- Nie. – wyszczerzył się i również dołączył do zabawy. Pływaliśmy jeszcze chwile po czym postanowiliśmy wyjść z wody. Byliśmy cali mokrzy. Horan miał po prostu szczęście, że zapomniałam telefonu, bo w innym wypadku nie przeżyłby.
- Alice, zapomniałem Ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz gdy się złościsz. – powiedział. Ja popatrzyłam na niego ze zdziwieniem, ale nic nie powiedziałam.
- Nie odzywasz się? – zapytał.
- Foch. Napiszę na Twitterze „Fochnęłam się na Niall’a Horana’a.” Fajnie mam, prawda? – zaśmiałam się.
- Ej ale nie gniewasz się, że wpadłaś do wody?
- Mogłeś mnie chociaż ostrzec.
- Mówiłem, że ci się może nie spodobać. – pokazał język.
- Chodźmy już. Zimno mi. – powiedziałam i wstałam.
- Okej. Dałbym ci bluzę, ale jest mokra. Mogę cię przytulić
- No dobra. – powiedziałam i wtuliłam się w Irlandczyka. Któż by mi uwierzył, że przytulam się do jednego z One Direction.
- Ale mięśnie. – zaśmiałam się. Blondyn również odpowiedział śmiechem. No co? Samo się macało, moja wina? Doszliśmy do bramy. Pożegnałam się z blondaskiem i pobiegłam do domu przebrać się. Zapewne nowy znajomy zrobił tak samo. Kiedy rodzice mnie zobaczyli byli bardzo zdziwieni.
- No co? Wpadłam do wody. – powiedziałam i pobiegłam do pokoju. Poszłam pod prysznic, przebrałam, a kiedy byłam już gotowa zeszłam na dół i włączyłam laptopa. Sprawdziłam  facebook, gmail, myspace i twitter. Na tym ostatnim siedziałam najdłużej. Kliknęłam przycisk „Follow” przy paru osobach m.in. Niallerze. O 15:00 wraz z rodzicami i siostrą udałam się na miasto. Odwiedziliśmy McDonald’a, a następnie stragany z pamiątkami. Było dużo korali (zwłaszcza czerwonych), drewnianych szkatułek i małych ciupag. Kupiłam sobie breloczek z nazwą miasta. Spacerowaliśmy długo, ale o 18:00 byliśmy już w domu. Kiedy robiłam kisiel, odkryłam, że skończył się nam cukier. Sklep znajdował się ok. 500 m od naszego domku, a nie chciało mi się iść samej. Postanowiłam iść pożyczyć cukier do sąsiadów. Ubrałam bluzę i skierowałam się do sąsiedniego domku, który wynajmował Horan. Zapukałam do drzwi, a po chwili stanął w nich chłopak, którym nie był Niall.



~.~

I jest dwójeczka! ;) Wiele z was domyśliło się, że tym chłopakiem jest nasz głodomór. <333 Kto otworzył drzwi Alice? Kogo obstawiacie? ;) ♥
Milena, też mam 13 i w sumie też nie uważam się specjalnie za małolatę, ale to wiesz, na potrzeby opowiadania . ♥ Zresztą w tym roku kończymy 14 . ;P
Gosiu, dedyk4U. Przepraszam, że odbijało mi na niemieckim, ale to przez twoją "7" i przyszłą "8".

Zapraszam na swojego bloga o grafice > Our Grapfics World < Wykonuję szablony, nagłówki, avki, zestawy, wszystko co jest związane z grafiką komputerową . ♥

Jeśli chcesz być informowana/y o nowych rozdziałach w komentarzu wpisz swoją nazwę na Twitterze bądź zaobserwuj tego bloga.